8 5 3

„To pierwszy taki rok
Gdy samotność znużyła mnie”

„Wiele dni, wiele lat, czas nas uczy pogody,
zaplącze drogi, pomyli prawdy”

„Żałuje, że Cię znałam, żałuję, że kochałam,
Bo nie wart jesteś żadnej łzy, nie chciałeś wierzyć im
Żałuję, że Cię znałam, żałuję, że ufałam
I powiem to, choć szkoda słów, że będziesz kiedyś sam
Całkiem sam i bez żadnych szans
Całkiem sam, tak jak kiedyś ja
Całkiem sam..”

Piosenki, pioseneczki. Nawet wy przeciwko mnie?

Napiłbym się kawy. Nie sam…

8 5 2

Właśnie przeczytałem – „każda dziewczyna szuka niegrzecznego chłopaka, który będzie grzeczny tylko dla niej a każdy chłopak niegrzecznej dziewczyny, która będzie grzeczna tylko dla niego”.

Ja byłem / jestem grzeczny dla wszystkich obcych, niegrzeczny dla bliskich. Może to jest to, co sprawia, że nie wychodzi?

8 5 1

Ten rok zaczął się fatalnie, śmierć Pana Wojtka to był cios znienacka. Początek smutku, który mnie teraz przepełnia. Szybko minęło te parę miesięcy od tamtego styczniowego dnia, jest teraz 13 czerwca 2017 roku. Siedzę teraz w Kajetanach, czekam na moją kolej na badanie słuchu i zaczynam pisać to, co już dawno powinienem.

Hydropiekłowstąpienie. LaoChe. Niedawno komuś powiedziałem, największe skarby często mamy w zasięgu ręki, dowiadujemy się o tym, kiedy ma już je ktoś inny… Samotność powróciła, po dwóch latach a wraz z nią wstyd i odraza do siebie samego, za to co zgotowałem Złotej Rybce, którą wyłowiłem podstępnie z rzeki życia. Wrzuciłem ją na patelnię, usmażyłem bez oleju a na koniec stwierdziłem, że wolę frytki i poszła do kosza. Oddała mi siebie, tak jak ta bestia, która teraz śpi pod łóżkiem.
A można było przenosić góry, zawracać rzeki, polecieć na Księżyc i zwiedzić Marsa…

Czasu nie zmienię, ale muszę znów z tym żyć, jak dzikie zwierzę w izolacji, z dala od ludzi. Przepełnia mnie smutek i żal. Że są inni, bez wad i defektów, które mi przypadły w gratisie od loterii życia. Teraz, kiedy znów jest za późno przychodzi czas na refleksję. Chciałbym zapaść się pod ziemię, zniknąć w niebycie dziejów, zmienić grę na nową. Może tak jest, że to wszystko już było i teraz to echo po wybuchu supernowej, lub psikus czasu w czarnej dziurze. To uczucie, którego nienawidzę ale za którym jeszcze niedawno tęskniłem, bo czując ból serca czuję, że żyję, że jestem człowiekiem. Pojawia się empatia, zrozumienie, doceniam także innych łatwiej. Tak jak adrenalina dla innych, mnie nakręca smutek i cierpienie.

Brak mi tego śmiechu, który teraz słyszę zza rogu ulicy, tego rumieńca na twarzy, który do niedawna przykryła bladość ciemności. Brak mi ciepła. Tych nóżek też – wykrakane.

Dziękuję. Za wszystko. Za to, że jestem trzeźwy. Za to, że byłaś ze mną w tych wszystkich szpitalach. Za to, jaka jesteś dla Poli. Za ten cały czas, który miał też piękne chwile. Za to, że się starałaś, wierzyłaś, modliłaś. Za łzy, które lecą mi teraz po twarzy. Za milion innych rzeczy.
Dziękuję.

Płyń dalej Złota Rybko. I żyj, bo czasu jest jeszcze dużo.
Ja jeszcze posiedzę nad rzeką…